W Akademii Pan Kleks wszystko miało swoje miejsce — nawet chaos. Dlatego gdy pewnego poranka uczniowie obudzili się i zauważyli, że świat stracił kolory, nikt nie wiedział, czy to kolejna lekcja… czy coś poszło nie tak.
Trawa była szara. Niebo przypominało wyblakłą kartkę papieru. Nawet piegi profesora zniknęły, jakby ktoś wymazał je gumką. Adaś Niezgódka próbował przypomnieć sobie, jak wyglądała czerwień, ale w głowie miał tylko pustkę.
— Kolory nie znikają bez powodu — powiedział spokojnie profesor. — Ktoś musiał o nich zapomnieć.
Uczniowie zaczęli przeszukiwać Akademię. Zaglądali do szuflad, książek, słoików z atramentem. Mateusz krążył nad ich głowami, wypatrując najmniejszego śladu.
W końcu odkryli mały, zakurzony pokój, którego wcześniej nikt nie zauważał. W środku stało lustro — ale zamiast odbicia pokazywało wspomnienia. Każde było jednak wyblakłe, jak stare zdjęcie.
— To tutaj — szepnął Adaś. — Zapomnieliśmy, jak wygląda świat.
Profesor skinął głową.
— Kolory istnieją tylko wtedy, gdy ktoś je pamięta i czuje.
Uczniowie zaczęli opowiadać swoje wspomnienia. O zachodzie słońca, który był pomarańczowy. O zieleni liści po deszczu. O niebieskim niebie w letni dzień. Z każdym słowem świat wokół nich powoli odzyskiwał barwy.
Najpierw pojawiła się delikatna zieleń, potem ciepłe odcienie żółci i czerwieni. Aż w końcu wszystko wróciło do normy — może nawet było trochę bardziej intensywne niż wcześniej.
Profesor Pan Kleks uśmiechnął się tajemniczo.
— Widzicie? Najważniejsze rzeczy nie znikają naprawdę. Czasem tylko trzeba sobie o nich przypomnieć.
Od tego dnia uczniowie zaczęli zwracać większą uwagę na drobne szczegóły. Bo wiedzieli już, że świat bez kolorów to nie tylko brak barw — to brak pamięci, emocji i wyobraźni.
Dodaj komentarz